Województwo Śląskie

Nie dla pseudoregionu Jak to się stało, że na podstawie sztucznego podziału administracyjnego zaczęto wyodrębniać "Podbeskidzie" jako samodzielny region? Odpowiedzi należy szukać w historii miasta Bielsko-Biała. Jak wiadomo miasto to powstało w latach 50-tych z połączenia dwóch odrębnych miejscowości: Bielska na Śląsku Cieszyńskim i Białej Krakowskiej w Małopolsce. Miasta te od wieków oddzielone były nie tylko rzeką Białą, ale także granicą. Problem polegał na tym, że Bielsko było do 1945 roku miastem etnicznie niemieckim.

Niemcy od wieków stanowili tutaj zdecydowaną większość i nawet za czasów II Rzeczypospolitej cieszyli się pewną autonomią swego miasta. Po zakończeniu II wojny światowej znienawidzonych Niemców wysiedlono, a na ich miejscu osiedlili się Polacy, pochodzący często z odległych miejscowości przejętych przez ZSRR. W związku z tym nowi mieszkańcy nie mieli poczucia "śląskości" swego miasta, a wręcz byli niechętni kojarzeniu ich z tym regionem, nie biorąc pod uwagę aspektów historycznych.

Proces ten nasilił się jeszcze po połączeniu Bielska z Białą Krakowską, bowiem mieszkańcy tej ostatniej nigdy "niemieckiego" Bielska nie darzyli sympatią. Nowa ludność Bielska zaczęła się więc odcinać od swych śląskich korzeni, co z czasem doprowadziło do niezrozumiałego narostu antagonizmów pomiędzy miastem a przemysłową częścią Śląska. Bielszczanie czuli się pokrzywdzeni nadrzędną rolą Katowic i Ślązaków przy wpływie na rozwój ich miasta.

Co dziwne, w tym samym czasie rodowici Ślązacy mieli poczucie krzywdy, wyrządzanej im przez napływową ludność, byli bowiem odsuwani na margines życia ekonomicznego, społecznego i kulturalnego. Obiektywnie mówiąc do rozwoju niechęci Bielszczan do Górnoślązaków przyczyniła się głównie ludność "nieśląska", która w Katowicach przez długie lata rządziła. Niestety dla mieszkańców Bielska każdy, kto mieszkał w obrębie aglomeracji górnośląskiej, był po prostu złym i zaborczym "Hanysem", któremu bliżej do Niemiec, niż do Polski. Przymiotnik "śląski" nabrał wyłącznie negatywnego znaczenia.

Dlatego w 1975 roku z wielką radością przyjęto wiadomość o utworzeniu nowego województwa z siedzibą w Bielsku-Białej. Oznaczało to wydostanie się spod władzy Katowic, co miało znaczenie przede wszystkim dla miejscowych partyjnych aparatczyków. Do tej pory wyrażenia "Podbeskidzie" używano bardzo rzadko, przede wszystkim w pracach naukowych, a określało ono tę część Pogórza Karpackiego, która leżała pod pasmami Beskidów. Aby zaznaczyć odrębność swego województwa bielscy włodarze zaczęli używać tego wyrażenia dla podległych im terenów, które przecież dotąd należały do różnych geograficznie i kulturowo regionów. Nowe określenie najbardziej pasowało przede wszystkim mieszkańcom Bielska-Białej, bowiem ich miasto po połączeniu straciło właściwie tożsamość regionalną, a jedynym wyjściem z tej sytuacji było... stworzenie nowego regionu. Oczywiście stolicą tego regionu obwołano największe miasto, Bielsko-Biała, co z pewnością zaspokajało ambicje ludności tego prężnie rozwijającego się ośrodka miejskiego.

Terminu "Podbeskidzie" nie wprowadzono urzędowo, próżno też szukać takiej nazwy na mapach czy w encyklopediach. Wystarczyło jednak kilka razy powtórzyć to hasło na wiecach i zebraniach, a padło ono na podatny grunt pozbawionych tożsamości regionalnych mieszkańców miasta i okolic, po czym coraz częściej zaczęto go używać w języku potocznym. Termin ten stał się również wygodny dla różnego rodzaju organizacji działających na terenie województwa bielskiego (np. "Solidarność" Regionu Podbeskidzie), bowiem nie musiały one używać wyrażeń typu "Śląsk Cieszyński, Żywiecczyzna i Zachodnia Małopolska" dla określenia terenu swojego działania. I nikogo nie interesowało, że "region Podbeskidzie" to właściwie nie żaden region, tylko skrótowe, ogólne i mylne określenie obszaru województwa bielskiego.

Podbeskidzki region?

Termin jednak się przyjął. Przede wszystkim w Bielsku-Białej, o powodach czego już pisaliśmy. Jednak prawdziwy przełom dla "Podbeskidzia" stanowił okres walki o utrzymanie województwa bielskiego w nowym podziale administracyjnym, prowadzonej pod wodzą posłanki Grażyny Staniszewskiej. Hasło "Podbeskidzie" pojawiało się w mediach tak często, że zaczęto używać go nie tylko jako wygodnego zamiennika dla nazwy województwa i nazw przyjętych historycznie (np. Śląsk Cieszyński), ale nawet dla samych Beskidów! Po reformie administracyjnej województwo miało nosić nazwę właśnie "podbeskidzkiego" lub "beskidzkiego". Kiedy okazało się, że na nowej mapie Polski nie ma dla niego miejsca, rozgoryczeni Bielszczanie zgłosili chęć włączenia starego województwa do nowego woj. małopolskiego. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem, przede wszystkim rdzennych mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, w związku z czym projekt zaniechano.

"Tu zawsze był, jest i będzie Śląsk"- głosił transparent na domu w jednej z podbielskich miejscowości, co pewnie niejednego Bielszczanina zdziwiło. W każdym razie polską część Śląska Cieszyńskiego wraz z Bielskiem, a także powiat żywiecki i bielski, włączono do województwa śląskiego.

Swą niechęć do Śląska wielu mieszkańców Bielska-Białej objawiło wtedy jeszcze bardziej. Wraz z pojawieniem się w mieście nowych, "katowickich" tablic rejestracyjnych (jeszcze czarnych) pojawiły się naklejki "Nie jestem Hanysem", które właściciele owych tablic chętnie umieszczali na swych samochodach. Niewiadome siły sprawiły natomiast, że w mediach coraz częściej zaczęto używać określenia "Podbeskidzie" dla terenów byłego województwa bielskiego, natomiast nigdy nie użyto sformułowania np. "w Skoczowie na Śląsku" czy "w małopolskich Kętach". Co ciekawe, im więcej czasu upływało od likwidacji starego podziału administracyjnego, tym częściej używano wyrażenia "Podbeskidzie". Nagle okazało się, że Koniaków, czyli wieś na wysokości ok. 800 m.n.p.m., leżąca nigdzie indziej jak w sercu Beskidu Śląskiego, leży nie w Beskidach, a... pod nimi. Adam Małysz, rodem z beskidzkiej, cieszyńsko-śląskiej Wisły, jest najlepszym sportowcem... "Podbeskidzia". Do jednego worka wrzucono kulturę cieszyńską, żywiecką, podhalańską i małopolską, a Sucha Beskidzka, Cieszyn, Węgierska Górka, Oświęcim i Wadowice okazały się być miastami z jednego regionu.

Oczywiście w co drugim reportażu z Bielska-Białej miasto to było niczym innym, jak "stolicą Podbeskidzia". Jeden z bielskich klubów piłkarskich przemianowano w 2002 roku nie inaczej niż na "Podbeskidzie" Bielsko-Biała. Najciekawszym przykładem "podbeskidzkiej" elokwencji dziennikarskiej stało się jednak stwierdzenie "na szczytach Podbeskidzia" w telewizyjnej prognozie pogody, co samo w sobie jest bzdurą do potęgi. Idąc tym tokiem możnaby powiedzieć, że Wisła wypływa na Podbeskidziu, Babia Góra jest najwyższym szczytem Podbeskidzia, a Wiedeń leży na... Podalpiu. Z tej wypowiedzi wynika, że Beskidy leżą na... Podbeskidziu. I nikogo to nie zdziwiło?!

Niestety podobne stwierdzenia pewnie nie raz pojawią się w reporterskich dziełach polskich dziennikarzy, jeśli nie odejdą od geograficznej nowomowy. Nie wynika to (miejmy nadzieję) z ich złej woli, lecz ze stosowania wygodnych uproszczeń, lub po prostu z niewiedzy. Nie ukrywajmy, że "Podbeskidzie" jest określeniem wygodnym i nie wymaga wiedzy geograficznej. Można przypuszczać, że z różnych pobudek część dziennikarzy rodem z Bielska i okolic umyślnie jednak stosuje ten termin. Trzeba przy tym dodać, że w dzisiejszych czasach to media kształtują świadomość i język społeczeństwa, które podobne bzdury powiela często bezwiednie.

A co to komu przeszkadza?

Niepoprawność stosowania hasła "Podbeskidzie" dla określenia pewnego regionu ma kilka aspektów. Pod względem językowym termin ten jest w miarę poprawny, mamy bowiem do czynienia z podobnymi tworami słownymi, np.: Zaolzie, Podhale, Powiśle czy Zakaukazie, które przyjęły się w polskim języku. Słowo "podbeskidzie" sugeruje jednak, że mowa jest o terenie położonym tuż pod Beskidami, gdzie właśnie owo położenie w stosunku do gór o pewnej nazwie ma największe znaczenie. Możnaby czasami powiedzieć o "podbeskidzkiej miejscowości", ale tylko gdy rzeczywiście leży ona pod beskidzkim pasmem górskim i tylko czasami, a nie wyłącznie. Poza tym "Podbeskidzie" nie jest nazwą zwyczajową dla tych terenów.

Z geograficznego punktu widzenia nie można używać tej nazwy jako nazwy pewnego regionu, obejmującego wycinek pogórza, pasm górskich i dolin, bo w tym momencie gubiony jest nie tylko sens słowa, ale zatraca się naturalny podział pomiędzy poszczególnymi krainami, które oprócz wzajemnej bliskości nie mają wiele wspólnego. W aspekcie geograficznym pasmo górskie to pasmo górskie, a pogórze to pogórze i nie można ich ot tak sobie łączyć. Można więc powiedzieć o "podbeskidzkiej wsi", ale nie o "wsi na Podbeskidziu", bo taka kraina geograficzna nie istnieje! Wystarczy sprawdzić w pierwszym lepszym atlasie czy słowniku.

Najważniejszy jest tu jednak aspekt historyczny i kulturowy. Teren zwany "Podbeskidziem" nie jest bowiem pod tym względem jednolity, jak chciały tego PRL-owskie władze. W przeszłości poszczególne obszary tego rejonu dzieliły nie tylko granice administracyjne, ale i państwowe. Zostało to zmienione dopiero w XX wieku! Inaczej kształtowała się kultura i tożsamość regionalna na Śląsku Cieszyńskim, inaczej w zachodniej Małopolsce, a jeszcze inaczej na Ziemi Żywieckiej. Tak naprawdę regiony te miały ze sobą niewiele wspólnego, nie mówiąc już o wzajemnych antagonizmach, a niezaspokojone ambicje bielskich działaczy tego zmienić nie mogą. Nawet same miasta Bielsko i Biała leżały w różnych krainach geograficznych!

Jeszcze większym nieporozumieniem jest nazywanie Bielska-Białej stolicą czegokolwiek. Można na upartego powiedzieć, że miasto to było "stolicą" dawnego województwa bielskiego, ale to wszystko. Pod wieloma względami odwieczną stolicą dla Bielska był Cieszyn, a dla Białej i Żywca Kraków, czy to się wszystkim podoba, czy nie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to już tylko historia. Owszem, ale gdyby nie brać pod uwagę aspektów historyczno-geograficznych, to z łatwością możnaby nazwać kraj nad Wisłą Podbałtykiem albo Nadwiślem, a nie Polską, i nikt nic nie mógłby powiedzieć.

Całe szczęście wszelkie nazwy, a tym bardziej nazwy regionów, mają swoje podłoże historyczne bądź geograficzne i przyjęte są jako zwyczajowe. Dlatego nie można stworzyć regionu na bliżej nie określonych podstawach, tym bardziej jeśli dany teren ma już swą nazwę zwyczajową. Nazywajmy więc historyczne regiony po imieniu: Ustroń niech leży na Śląsku Cieszyńskim czy w Beskidzie Śląskim, Milówka na Żywiecczyźnie czy w Beskidzie Żywieckim, Oświęcim w Małopolsce (...). Byłe województwo bielskie niech będzie byłym województwem bielskim, a Bielsko-Biała niech pozostanie Bielskiem-Białą, a nie stolicą czegoś, co nie istnieje.

Podsumowując

"Podbeskidzie" to jedynie "nowotwór językowy" (to chyba trafne określenie), który zabija tożsamość mieszkańców wspomnianych regionów i nie ma podstaw historyczno-geograficznych. Został jednak łatwo przyswojony przez dziennikarzy i część społeczeństwa jako poprawny. Stworzyli go z pobudek ambicjonalnych ludzie właściwie pozbawieni tożsamości regionalnej i kulturowej, nie zważając na odczucia rdzennej ludności tych terenów. Nie musimy i nie powinniśmy więc używać tego terminu. W dobie samorządności i walki o zachowanie kultury regionalnej jest to jedyne słuszne wyjście.

Szymeck Skąd się wzięło Podbeskidzie w: Errata nazwy

INFORMATOR REGIONALNY WOJ.ŚL.


DZIENNIKARZE W BŁĘDZIE »
REGIONY WOJ. ŚLĄSKIEGO:
Ziemia Częstochowska »
Zagłębie Dąbrowskie i Krakowskie »
Żywiecczyzna »
Wschodni Górny Śląsk »
MIASTA WOJ.ŚLĄSKIEGO »
CIEKAWOSTKI W ŚLĄSKIEM »
FORA REGIONALNE »




Województwo Śląsko-Małopolskie


Urząd Województwa Śląskiego Informacje o Jurze Krakowsko-Częstochowskiej Żywiecczyzna Informacja Turystyczna Portal Częstochowy Zagłębie Dąbrowskie